29.6.11

Polska między historią a geopolityką - Paderewski

Przyjaciołom serdecznie wdzięczny, do wrogów nie mam żalu. Krzywdy doznawane po chrześcijańsku przebaczam. Nie mogę tylko przebaczyć tym pysznym, co myśląc tylko o krzywdach osobistych i wywyższaniu własnym, prowadzili i prowadzą Ojczyznę do zguby, a naród do upodlenia (...)". To fragment z testamentu wielkiego Polaka.
70 lat temu, 29 czerwca 1941 roku, zmarł w Ameryce, swojej drugiej Ojczyźnie, Ignacy Paderewski - wybitny artysta, kompozytor, pianista, a zarazem wielki patriota, mąż stanu, premier i minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej.


Był postacią absolutnie wyjątkową w całej naszej historii. Był symbolem Polonii amerykańskiej, a zarazem symbolem sojuszu i przyjaźni między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Został pochowany z najwyższymi honorami wojskowymi w alei zasłużonych na Narodowym Cmentarzu Arlington w Waszyngtonie, wśród grobów prezydentów, wybitnych polityków i dowódców amerykańskich, nieopodal Grobu Nieznanego Żołnierza US Army. Po 1990 roku doczesne szczątki Paderewskiego zostały przywiezione do wolnej Polski i spoczęły w podziemiach katedry św. Jana na warszawskim Starym Mieście, ale wspaniały grób artysty-polityka na Arlington pozostał, zwracając uwagę milionów Amerykanów.


Paderewskiego słuchał w 1919 roku w Warszawie słynny włoski pisarz i korespondent wojenny Curzio Malaparte, który przekazał niezwykle sugestywny opis koncertu: "Dokoła mnie wszyscy słuchali w milczeniu, wstrzymując oddech. Tony preludium, czyste i lekkie, unosiły się w powietrzu niby propagandowe ulotki zrzucane z samolotu. Każda nuta miała na sobie wybity dużymi czerwonymi literami napis: "Niech żyje Polska!". (...) Czytałem je, w każdej nucie Chopina, czystej i lekkiej, wzlatującej spod białych, szczupłych, bezcennych dłoni Prezesa Rady Ministrów, Ignacego Paderewskiego, kiedy siedział przy fortepianie wielkiej sali warszawskiego Zamku.


Było to wkrótce po wskrzeszeniu Państwa Polskiego (...) na Zamku Królewskim dokoła fortepianu premiera zjawa Chopina snuła się pośród nas z melancholijnym uśmiechem i chwilami dreszcz przebiegał po nagich ramionach młodych kobiet. Nieśmiertelny, anielski głos Chopina, podobny do dalekich odgłosów wiosennej burzy, głuszył inne, przeraźliwe dźwięki - krzyki buntu i echa krwawych represji, dopóki nie umilkły ostatnie akordy. Paderewski unosił powolnym ruchem pochyloną nad klawiaturą głowę o białych rozwianych włosach, zwracając ku słuchaczom twarz mokrą od łez".


Ignacy Paderewski urodził się w 1860 roku, w epoce zaborów i niewoli. Jako mały chłopiec głęboko przeżył aresztowanie swego ojca przez Rosjan i osadzenie go w więzieniu. Kiedy wstawił się za ojcem, rosyjscy kozacy pobili kilkuletnie dziecko i wysmagali je nahajkami. Ten "rosyjski ślad" pozostał w psychice Paderewskiego do końca życia, podobnie jak u Józefa Piłsudskiego, pobitego ciężko w młodości przez rosyjskich żandarmów. U obydwu wielkich Polaków represje zaborcy skutkowały trwałym umiłowaniem wolności, głębokim patriotyzmem, poszanowaniem sprawiedliwości i godności ludzkiej.


Paderewski od 1907 roku przez kilkadziesiąt lat (!) koncertował corocznie w Białym Domu. Żaden Polak w historii nie miał takiego dostępu do Białego Domu, a w związku z tym osobistego kontaktu, a nawet przyjaźni z kolejnymi prezydentami Ameryki. Byli to m.in. Theodore Roosevelt, William Taft, Herbert Hoover oraz Thomas Woodrow Wilson. Paderewski wykorzystywał politycznie koncertowanie w Białym Domu, był w USA nieformalnym ambasadorem nieistniejącej Polski. Zawsze podkreślał, że jest Polakiem, a jego Ojczyzna pozbawiona została w XVIII wieku niepodległości przez Rosjan, Niemców i Austriaków.


W programie jego koncertów prawie zawsze były utwory Chopina. Tak właśnie dla sprawy niepodległości Polski zjednał prezydenta Wilsona, który proklamując przystąpienie USA do I wojny światowej, jako jeden z warunków Ameryki ogłosił utworzenie wolnej i niepodległej Polski z dostępem do morza. Była to jedna z najbardziej doniosłych decyzji politycznych w sprawie polskiej w całym XX wieku! Stał za nią Paderewski. Później, już w czasach II Rzeczypospolitej, po 1918 roku powszechnie znana anegdota głosiła, że Paderewski wygrał Polskę u Wilsona na fortepianie w Białym Domu. Słówko "wygrał" miało oczywiście podwójne znaczenie.


Wkrótce po 11 listopada Paderewski powraca do wolnej Ojczyzny wzywany przez naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Przez Gdańsk przybył do Poznania 26 grudnia 1918 roku. Entuzjastyczne powitanie wielkiego artysty na poznańskim dworcu przekształciło się w wybuch Powstania Wielkopolskiego przeciwko Niemcom.


Tak właśnie od Paderewskiego rozpoczęło się jedyne zwycięskie powstanie w całej historii Polski! 1 stycznia 1919 r. Paderewski przybył do Warszawy, gdzie Piłsudski jako naczelnik państwa - faktyczny prezydent Rzeczypospolitej - powierzył wielkiemu artyście misję utworzenia rządu, co nastąpiło 16 stycznia 1919 roku, kiedy Ignacy Paderewski został premierem. Był prezesem Rady Ministrów RP, a jednocześnie ministrem spraw zagranicznych i przewodniczącym delegacji polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu.


To właśnie Ignacy Paderewski - artysta i polityk - złożył swój podpis w imieniu Polski pod tzw. traktatem wersalskim. Paderewski całkowicie popierał koncepcję polityki zagranicznej Piłsudskiego, szczególnie zaś, tak jak naczelnik państwa, widział największe zagrożenie ze Wschodu - ze strony komunistycznej Rosji. Pod koniec grudnia 1919 r. zmęczony fizycznie, nikczemnie atakowany przez politycznych przeciwników, zwłaszcza z PSL, Paderewski podał się do dymisji.


Piłsudski początkowo nie chciał tej dymisji przyjąć i nalegał, aby Paderewski pozostał premierem. Ten jednak zrezygnował i wycofał się z polityki. Powrócił do niej pod koniec 1939 roku po klęsce wrześniowej, kiedy stanął na czele Rady Narodowej w Paryżu, a następnie w Londynie. Był to faktycznie emigracyjny Sejm RP, a Paderewski aż do śmierci był jego marszałkiem. Śmierć zastała go w Nowym Jorku, kiedy aktywizował Polonię amerykańską do działań na rzecz okupowanej przez Niemców i Rosjan Ojczyzny.


Paderewski był człowiekiem głębokiej wiary. Słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna nie były dla niego pustymi hasłami, traktował je dosłownie. Był kilkakrotnie z pielgrzymką na Jasnej Górze. Dokładał intensywnych starań, aby głosić chwałę Polski. To według koncepcji Paderewskiego, z jego inicjatywy i za jego pieniądze powstał w 1910 r. słynny pomnik Grunwaldzki w Krakowie.
art. Nasz Dziennik - autor Józef Szaniawski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz