1.7.11

Pogrzeb dzieci zmarłych przed narodzeniem

W środę w Krośnie odbył się pogrzeb dzieci zmarłych przed urodzeniem. W uroczystości, podczas której pochowano 59 dzieci, wziął udział ks. abp Józef Michalik. Mszę św. żałobną sprawowano w kościele pw. św. Piotra i Jana z Dukli. Po niej trumienki z ciałami dzieci zostały włożone do jednej dużej trumny i przeniesione na cmentarz komunalny, gdzie spoczęły w specjalnie przygotowanym grobie z napisem: "Dzieci zmarłe przed urodzeniem" oraz cytatem z Księgi Jeremiasza: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię. Nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię".



Moskwa: Warszawa nie jest dla nas partnerem

Powinniśmy myśleć nie o relacjach Polacy - Rosjanie, ale Europejczycy - Rosjanie - mówił w środę podczas wideokonferencji na temat rosyjskich oczekiwań w związku z polską prezydencją w UE poseł Andrzej Halicki (PO), przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Takie podejście bardzo podobało się Władimirowi Woronkowowi, dyrektorowi Współpracy Ogólnoeuropejskiej rosyjskiego MSZ. - Mamy intensywne, dobre kontakty z Unią Europejską. Co roku jest szczyt Unia - Rosja. Myślę, że dla Wspólnoty Rosja jest czymś więcej niż "stroną trzecią" - ocenił, ale uchylił się od odpowiedzi na temat blokady eksportu polskich warzyw do swojego kraju. W kwestii tej zostaliśmy potraktowani gorzej niż pozostałe państwa unijne.

Tego samego dnia główny lekarz sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko stwierdził, że "do Polski nie ma zaufania", gdyż mamy w dziedzinie handlu warzywami "złą historię". To nawiązanie bardziej pasujące do procedur stosowanych przy udzielaniu kredytów kontrastuje z pełnymi optymizmu i entuzjazmu deklaracjami o nadzwyczajnym polepszeniu stosunków polsko-rosyjskich w ostatnim czasie, w których słowo "zaufanie" pojawiało się wielokrotnie. Chodziło o to, że polskie firmy kilkakrotnie sprzedawały warzywa pochodzące z innych krajów, co w warunkach swobody przepływu towarów w UE jest zupełnie naturalne, a co służby rosyjskie często interpretują jako naruszenie ich przepisów sanitarno-epidemiologicznych.

 Woronkow zapewniał wprawdzie, że "z pewnością problem zostanie wkrótce rozwiązany", ale jednocześnie odsyłał do Oniszczenki jako "najbardziej kompetentnego".
W telemoście zorganizowanym przez polskie przedstawicielstwo agencji RIA Nowosti uczestniczył także dyrektor Departamentu Wschodniego MSZ Artur Michalski i były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego Marek Cichocki, dyrektor programowy Centrum Europejskiego Natolin. W Moskwie, oprócz Woronkowa, w dyskusji wzięła udział prof. Olga Butorina, kierownik Katedry Integracji Europejskiej Państwowego Uniwersytetu Stosunków Międzynarodowych przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych, uczelni kształcącej kadry rosyjskich dyplomatów.

 Butorina w przeciwieństwie do nastawionego koncyliacyjnie Woronkowa, który wiele lat pracował w placówce w Warszawie i zna język polski, kilkakrotnie dawała do zrozumienia, że pozycja Polski w Unii jest drugorzędna, a polska polityka wschodnia - nieracjonalna. Jako uzasadnienie pierwszego stwierdzenia użyła między innymi argumentów, że nie należymy do strefy euro i nie partycypujemy w pomocy dla Grecji. - Jeżeli Unia powiększa się, to wpływ poszczególnych krajów spada, już wkrótce, po wejściu Chorwacji, zabraknie miejsca dla jednego kraju w Komisji Europejskiej i będzie trzeba wybrać według jakiegoś kryterium. Jeśli będziemy brali pod uwagę ludność, to Polska ma duże szanse; jeśli PKB, to już nie tak duże. Ale obecnie ważne są też takie czynniki, jak stabilność finansowa i przestrzeganie dyscypliny budżetowej. I tu Polska wypada słabo - komentowała Butorina.

Rosyjska ekspert zaprezentowała wizję dwóch bloków politycznych: Unii Europejskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw, jako analogicznych ośrodków integracji, które muszą ułożyć między sobą stosunki na zasadzie współpracy i porozumienia. W dalszym ciągu wszystkie problemy naszego regionu interpretowała przez pryzmat powyższej koncepcji. Co jasne, nie mieściły się w niej prozachodnie aspiracje Ukrainy, którym dają wyraz liczne wypowiedzi i działania jej polityków w ostatnim czasie. Dlatego Butorina uważa, że ewentualne wstąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej w ogóle nie wchodzi w grę w ciągu najbliższych 15-20 lat. W przypadku Gruzji moskiewska politolog nie widzi takiej możliwości. Przypomnijmy, że państwo to po konflikcie zbrojnym z Rosją wystąpiło ze Wspólnoty Niepodległych Państw.

Część dyskusji poświęcono dość ogólnikowym deklaracjom na temat współpracy, pojednania i zrozumienia. Retoryka ta znalazła jednak konkretny efekt w postaci pomysłu Rosyjsko-Polskich Centrów Dialogu i Porozumienia. Jedno powstało już w Polsce, a wkrótce własne otworzą Rosjanie. Polska ma także wkrótce przedstawić dokument zawierający propozycje programowe dla tych ośrodków.
Dyrektor Woronkow w dłuższej wypowiedzi zaprezentował rosyjskie oczekiwania w dziedzinie stosunków z Unią Europejską w najbliższym półroczu, czyli w okresie rozpoczynającej się dziś polskiej prezydencji w Radzie UE. Dla tego wysokiej rangi dyplomaty wzajemne relacje mają służyć wzrostowi "poczucia wolności i bezpieczeństwa".

 W relacjach ekonomicznych Rosja najwięcej nadziei wiąże ze swoim członkostwem w Światowej Organizacji Handlu (WTO), które ma uzyskać do końca roku. Jeśli to się uda, rzeczywiście warunki wymiany towarowej także z dwudziestką siódemką poprawią się. Jednym z państw blokujących akcesję Rosji do WTO jest jednak Gruzja, która po wojnie w 2008 roku traktuje Federację Rosyjską jako wroga okupującego zbuntowane części jej terytorium: Abchazję i Osetię Południową, uznając przy tym ich niepodległość.

Unijną inicjatywą na rzecz intensyfikacji współpracy ze wschodnimi sąsiadami jest projekt porozumienia "Partnerstwo dla modernizacji", który na razie nie ma jednak konkretnego kształtu. Wypełnienie tego pustego hasła treścią będzie jednym z wyzwań polskiego przewodnictwa w Unii, o ile nasz rząd je podejmie, a jest to kwestia, w której Polska ma wiele własnych, ważnych interesów i warto o nie zadbać.
Federacja Rosyjska jest zainteresowana rozwojem kontaktów gospodarczych z unijnymi partnerami, eksportuje przede wszystkim surowce, a importuje wysokoprzetworzone produkty przemysłowe i żywność. Oczywiście priorytetowym zagadnieniem są dla obu stron kwestie energetyczne.

 Polska zabiega o większą solidarność we Wspólnocie w tej dziedzinie, ale jak dotąd bezskutecznie. Rosja to wykorzystuje, czego efektem jest między innymi niekorzystna umowa gazowa podpisana w ubiegłym roku. Dla strony rosyjskiej jest ona oczywiście bardzo dobra, a wręcz "jest modelem i przykładem dobrej organizacji przesyłu gazu rosyjskiego do Europy", jak to określił Woronkow. Po swojemu rozumie on obawy Polski i innych krajów dotyczące przyszłości dostaw strategicznych surowców. - Nie jesteśmy przeciw dywersyfikacji źródeł energii w Europie.

 Właśnie buduje się rurociąg północny, który będzie jeszcze jedną drogą zabezpieczającą stabilność dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Im więcej będzie takich dróg, w tym z Rosji, tym większe będzie bezpieczeństwo energetyczne i Rosji, i Unii Europejskiej. To proces pozytywny - ocenił. Dyplomata z rosyjskiego MSZ nie ma wątpliwości, kto rozdaje karty na rynku ropy i gazu. - Tak już się złożyło, że ogromne zasoby surowców energetycznych znajdują się na terenie Federacji Rosyjskiej i nasza pozycja będzie zawsze dobra - stwierdził.

Wśród zagadnień politycznych na pierwszy plan z punktu widzenia Moskwy wysuwają się starania o stopniowe zniesienie wiz między Rosją i strefą Schengen. Polska w tej kwestii jest akurat sprzymierzeńcem wschodniego sąsiada. Projektem otwierającym drogę w kierunku pełnej swobody podróżowania może być wprowadzenie w ramach rozszerzonego rozumienia ruchu przygranicznego bezwizowych podróży dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego i sąsiadujących z nim dwóch polskich województw. Rosja ma nadzieję na złagodzenie polityki UE także dla reszty swojego terytorium i dla całej strefy Schengen.

 Początkowo zezwolono na posługiwanie się samym paszportem przy krótkich pobytach oraz wydawano dla zainteresowanych wizy długookresowe, nawet pięcioletnie. Te rosyjskie pomysły pojawiają się jednak w złym momencie, gdy Unia zamierza zaostrzyć politykę wizową i migracyjną w związku z niestabilną sytuacją w pobliżu jej granic, przede wszystkim na terenie Afryki Północnej. Ale Władimir Woronkow jest optymistą. - Nie sądzę, żeby miało to poważne konsekwencje dla naszych rozmów [z UE]. Nie ma niebezpieczeństwa migracyjnego ze strony Rosji. Przyznaje to też sama Komisja Europejska, chociaż jest takie powszechne mniemanie w wielu państwach Unii - twierdzi dyplomata.
autorem art.jest Piotr Falkowski

30.6.11

Walczyk nad Wisłą, czyli festiwal podwyżek i obiecanek


Najgroźniejszym skutkiem rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz i koalicji PO - SLD w Warszawie może stać się prywatyzacja Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Ratusz umieścił w planie budżetu dochody z prywatyzacji na poziomie 750 mln złotych. Jest to o tyle dziwne, że wstępna analiza wartości przedsiębiorstwa oscylowała w granicach 1,5 mld złotych.

W zasadzie niemożliwa jest próba podsumowania prawie pięcioletnich rządów w Warszawie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz na jednej stronie gazety. Jest to zadanie tak karkołomne, że porównać je można jedynie z próbą streszczenia historii II wojny światowej lub 45 lat PRL w tekście o podobnej długości. A jednak warto czynić próby, temat wszak jest niewątpliwie wart uwagi, tym bardziej że dotykał i wciąż dotyka (i to niestety dosłownie) ponad 2 milionów mieszkańców metropolii.

Programy wyborcze pani prezydent - z 2006 r. oraz ten z roku 2010 - były w 90 proc. takie same. Nie, nie przejęzyczyłem się - zresztą jest to w sposób naturalny wynikiem niezrealizowanych obietnic wyborczych z pierwszej kadencji Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. To przecież zapewne nasza wina, że nie zrozumieliśmy geniuszu, jaki przyświecał autorom tego programu, którzy stworzyli go w sposób tak uniwersalny, aby pasował na każdą okoliczność, zarówno na lata 2006-2010, 2010-2014, jak i, nie daj Boże, na kolejne.

Właściwością tak pisanych programów jest nie tylko ich ogólnikowość, ale również koncertowa pobożność życzeń, niewiele mająca wspólnego z rzeczywistością. Papier jest cierpliwy, a wyborcy nie zawsze zdają sobie sprawę, że padają ofiarą PR-owskich zabiegów. Nieuczciwe to do bólu, ale jakże skuteczne... Zresztą część wyborców i tak nie zgłębia programów, a takich jest, podejrzewam, większość, kierując się wyłącznie sympatiami politycznymi. Cóż, przykrą konstatacją jest to, że warszawiacy po raz kolejny dali się nabrać.

Jest jednak pewna grupa osób, oczywiście poza samymi członkami PO i tzw. żelaznym elektoratem tejże partii, która kadencję 2006-2010 Hanny Gronkiewicz-Waltz ocenia bardzo entuzjastycznie. Jest to środowisko skupione wokół "jedynie słusznej" gazety, której nazwy nie śmiem nawet wymienić. Jeden z jej redaktorów tak oto podsumował prezydenturę Waltz w Warszawie: "To był niezwykle owocny okres"- i tu, ku Państwa zdumieniu, się zgodzę - zapytam tylko dla kogo? Bo nie dla mieszkańców.

W przyjaźni z Chrystusem

- Cały program życia kapłańskiego oparty jest na przyjaźni z Chrystusem - przypomniał wczoraj Ojciec Święty Benedykt XVI w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. sprawowanej w bazylice watykańskiej z okazji uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Eucharystia, w trakcie której Benedykt XVI nałożył paliusze 40 metropolitom mianowanym w ciągu ostatniego roku, była zarazem dziękczynieniem za 60 lat jego kapłaństwa. W uroczystości tradycyjnie wzięła udział delegacja patriarchy Konstantynopola.

W homilii Ojciec Święty nawiązał do przypadającej wczoraj 60. rocznicy swoich święceń kapłańskich, które wraz z bratem Georgiem Ratzingerem przyjął 29 czerwca 1951 r. z rąk ks. kard. Michaela von Faulhabera (1869-1952). W tym kontekście przypomniał pochodzące z Ewangelii św. Jana słowa Jezusa: "Już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi", którymi pod koniec uroczystości święceń zwrócił się do neoprezbiterów arcybiskup Monachium. Papież zwrócił uwagę, że w tych słowach zawarty jest cały program życia kapłańskiego.

 - Przyjaźń to nie tylko wiedza, to przede wszystkim wspólnota woli. (...) W przyjaźni moja wola, wzrastając, jednoczy się z Jego wolą, Jego wola staje się moją i właśnie w ten sposób staję się naprawdę sobą - mówił Benedykt XVI. Zaznaczył przy tym, że jubileusz to przede wszystkim godzina wdzięczności, jak wyznał Ojciec Święty - "wdzięczności Bogu za przyjaźń, którą mnie obdarzył i którą pragnie obdarzyć każdego z nas. Wdzięczności dla osób, które mnie ukształtowały i mi towarzyszyły".

Odnosząc się do uroczystości nałożenia paliuszy arcybiskupom metropolitom mianowanym po ubiegłorocznej uroczystości wielkich apostołów, Następca św. Piotra podkreślił, że przypominają one "słodkie jarzmo Chrystusa nakładane nam na ramiona". "Jarzmo Chrystusa jest tożsame z Jego przyjaźnią. Jest to jarzmo przyjaźni i dlatego jest słodkim jarzmem", ale właśnie z tego powodu jest to także jarzmo wymagające i kształtujące. Jest to jarzmo Jego woli, która jest wolą prawdy i miłości. W ten sposób jest to też jarzmo wprowadzania innych w przyjaźń z Chrystusem i bycia do dyspozycji innych, zatroszczenia się o nich jako duszpasterze, nauczał Ojciec Święty.

Papież wskazał również inne znaczenie paliusza, który, utkany z wełny jagniąt, przypomina o Chrystusie Pasterzu, "który wyruszył w góry i na pustynię, gdzie zagubiła się jego owieczka - ludzkość". - Przypomina nam Tego, który wziął baranka, ludzkość, mnie na ramiona, aby mnie doprowadzić do domu. Przypomina nam w ten sposób, że jako pasterze w Jego służbie także i my powinniśmy prowadzić innych, niosąc ich, że tak powiem, na swoich plecach i doprowadzić ich do Chrystusa - powiedział Benedykt XVI. Podkreślił zarazem, że paliusz oznacza komunię pasterzy Kościoła z Piotrem i jego następcami.

Od 29 czerwca ub.r. Ojciec Święty mianował 45 nowych metropolitów. Wczoraj paliusze odebrało 40 spośród nich. Pozostałym pięciu zostaną one przekazane do diecezji. Wśród tych, którzy wczoraj otrzymali z rąk Ojca Świętego paliusze, najliczniejszą grupę stanowili Brazylijczycy - było ich aż siedmiu. Najmłodszym spośród metropolitów, który odebrał wczoraj symbol szczególnej łączności z Następcą św. Piotra, był 46-letni ks. abp José Manuel Imbamba, metropolita Saurimo w Angoli.

 Najstarszym - również pochodzący z tego kraju - 78-letni Hiszpan ks. abp Luis Maria Peréz de Onraita Aguirre, mianowany 12 kwietnia br. nowym metropolitą Malaje w Angoli. Podczas wczorajszej uroczystości paliusz otrzymał m.in. łotewski duchowny polskiego pochodzenia - 56-letni ks. abp Zbigniew Stankiewicz, powołany 8 sierpnia 2010 r. na nowego arcybiskupa Rygi.

Po Mszy św. Benedykt XVI poprowadził modlitwę "Anioł Pański", podczas której skierował słowo do Polaków: "Pozdrawiam polskich pielgrzymów. W uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła stajemy u ich grobów i modlimy się o światło Ducha Świętego do poznawania i życia przesłaniem Ewangelii, które nam przekazali, oraz do dawania wobec świata świadectwa wiary w Chrystusa Zmartwychwstałego. Niech Bóg wam błogosławi".
Sebastian Karczewski

29.6.11

Polska między historią a geopolityką - Paderewski

Przyjaciołom serdecznie wdzięczny, do wrogów nie mam żalu. Krzywdy doznawane po chrześcijańsku przebaczam. Nie mogę tylko przebaczyć tym pysznym, co myśląc tylko o krzywdach osobistych i wywyższaniu własnym, prowadzili i prowadzą Ojczyznę do zguby, a naród do upodlenia (...)". To fragment z testamentu wielkiego Polaka.
70 lat temu, 29 czerwca 1941 roku, zmarł w Ameryce, swojej drugiej Ojczyźnie, Ignacy Paderewski - wybitny artysta, kompozytor, pianista, a zarazem wielki patriota, mąż stanu, premier i minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej.


Był postacią absolutnie wyjątkową w całej naszej historii. Był symbolem Polonii amerykańskiej, a zarazem symbolem sojuszu i przyjaźni między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Został pochowany z najwyższymi honorami wojskowymi w alei zasłużonych na Narodowym Cmentarzu Arlington w Waszyngtonie, wśród grobów prezydentów, wybitnych polityków i dowódców amerykańskich, nieopodal Grobu Nieznanego Żołnierza US Army. Po 1990 roku doczesne szczątki Paderewskiego zostały przywiezione do wolnej Polski i spoczęły w podziemiach katedry św. Jana na warszawskim Starym Mieście, ale wspaniały grób artysty-polityka na Arlington pozostał, zwracając uwagę milionów Amerykanów.


Paderewskiego słuchał w 1919 roku w Warszawie słynny włoski pisarz i korespondent wojenny Curzio Malaparte, który przekazał niezwykle sugestywny opis koncertu: "Dokoła mnie wszyscy słuchali w milczeniu, wstrzymując oddech. Tony preludium, czyste i lekkie, unosiły się w powietrzu niby propagandowe ulotki zrzucane z samolotu. Każda nuta miała na sobie wybity dużymi czerwonymi literami napis: "Niech żyje Polska!". (...) Czytałem je, w każdej nucie Chopina, czystej i lekkiej, wzlatującej spod białych, szczupłych, bezcennych dłoni Prezesa Rady Ministrów, Ignacego Paderewskiego, kiedy siedział przy fortepianie wielkiej sali warszawskiego Zamku.


Było to wkrótce po wskrzeszeniu Państwa Polskiego (...) na Zamku Królewskim dokoła fortepianu premiera zjawa Chopina snuła się pośród nas z melancholijnym uśmiechem i chwilami dreszcz przebiegał po nagich ramionach młodych kobiet. Nieśmiertelny, anielski głos Chopina, podobny do dalekich odgłosów wiosennej burzy, głuszył inne, przeraźliwe dźwięki - krzyki buntu i echa krwawych represji, dopóki nie umilkły ostatnie akordy. Paderewski unosił powolnym ruchem pochyloną nad klawiaturą głowę o białych rozwianych włosach, zwracając ku słuchaczom twarz mokrą od łez".


Ignacy Paderewski urodził się w 1860 roku, w epoce zaborów i niewoli. Jako mały chłopiec głęboko przeżył aresztowanie swego ojca przez Rosjan i osadzenie go w więzieniu. Kiedy wstawił się za ojcem, rosyjscy kozacy pobili kilkuletnie dziecko i wysmagali je nahajkami. Ten "rosyjski ślad" pozostał w psychice Paderewskiego do końca życia, podobnie jak u Józefa Piłsudskiego, pobitego ciężko w młodości przez rosyjskich żandarmów. U obydwu wielkich Polaków represje zaborcy skutkowały trwałym umiłowaniem wolności, głębokim patriotyzmem, poszanowaniem sprawiedliwości i godności ludzkiej.


Paderewski od 1907 roku przez kilkadziesiąt lat (!) koncertował corocznie w Białym Domu. Żaden Polak w historii nie miał takiego dostępu do Białego Domu, a w związku z tym osobistego kontaktu, a nawet przyjaźni z kolejnymi prezydentami Ameryki. Byli to m.in. Theodore Roosevelt, William Taft, Herbert Hoover oraz Thomas Woodrow Wilson. Paderewski wykorzystywał politycznie koncertowanie w Białym Domu, był w USA nieformalnym ambasadorem nieistniejącej Polski. Zawsze podkreślał, że jest Polakiem, a jego Ojczyzna pozbawiona została w XVIII wieku niepodległości przez Rosjan, Niemców i Austriaków.


W programie jego koncertów prawie zawsze były utwory Chopina. Tak właśnie dla sprawy niepodległości Polski zjednał prezydenta Wilsona, który proklamując przystąpienie USA do I wojny światowej, jako jeden z warunków Ameryki ogłosił utworzenie wolnej i niepodległej Polski z dostępem do morza. Była to jedna z najbardziej doniosłych decyzji politycznych w sprawie polskiej w całym XX wieku! Stał za nią Paderewski. Później, już w czasach II Rzeczypospolitej, po 1918 roku powszechnie znana anegdota głosiła, że Paderewski wygrał Polskę u Wilsona na fortepianie w Białym Domu. Słówko "wygrał" miało oczywiście podwójne znaczenie.


Wkrótce po 11 listopada Paderewski powraca do wolnej Ojczyzny wzywany przez naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Przez Gdańsk przybył do Poznania 26 grudnia 1918 roku. Entuzjastyczne powitanie wielkiego artysty na poznańskim dworcu przekształciło się w wybuch Powstania Wielkopolskiego przeciwko Niemcom.


Tak właśnie od Paderewskiego rozpoczęło się jedyne zwycięskie powstanie w całej historii Polski! 1 stycznia 1919 r. Paderewski przybył do Warszawy, gdzie Piłsudski jako naczelnik państwa - faktyczny prezydent Rzeczypospolitej - powierzył wielkiemu artyście misję utworzenia rządu, co nastąpiło 16 stycznia 1919 roku, kiedy Ignacy Paderewski został premierem. Był prezesem Rady Ministrów RP, a jednocześnie ministrem spraw zagranicznych i przewodniczącym delegacji polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu.


To właśnie Ignacy Paderewski - artysta i polityk - złożył swój podpis w imieniu Polski pod tzw. traktatem wersalskim. Paderewski całkowicie popierał koncepcję polityki zagranicznej Piłsudskiego, szczególnie zaś, tak jak naczelnik państwa, widział największe zagrożenie ze Wschodu - ze strony komunistycznej Rosji. Pod koniec grudnia 1919 r. zmęczony fizycznie, nikczemnie atakowany przez politycznych przeciwników, zwłaszcza z PSL, Paderewski podał się do dymisji.


Piłsudski początkowo nie chciał tej dymisji przyjąć i nalegał, aby Paderewski pozostał premierem. Ten jednak zrezygnował i wycofał się z polityki. Powrócił do niej pod koniec 1939 roku po klęsce wrześniowej, kiedy stanął na czele Rady Narodowej w Paryżu, a następnie w Londynie. Był to faktycznie emigracyjny Sejm RP, a Paderewski aż do śmierci był jego marszałkiem. Śmierć zastała go w Nowym Jorku, kiedy aktywizował Polonię amerykańską do działań na rzecz okupowanej przez Niemców i Rosjan Ojczyzny.


Paderewski był człowiekiem głębokiej wiary. Słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna nie były dla niego pustymi hasłami, traktował je dosłownie. Był kilkakrotnie z pielgrzymką na Jasnej Górze. Dokładał intensywnych starań, aby głosić chwałę Polski. To według koncepcji Paderewskiego, z jego inicjatywy i za jego pieniądze powstał w 1910 r. słynny pomnik Grunwaldzki w Krakowie.
art. Nasz Dziennik - autor Józef Szaniawski

28.6.11

BROŃCIE RODZINĘ I ŻYCIE DZIECI

Z apelem do polityków stanowiących prawo, aby nie ulegali presji środowisk próbujących zrównać małżeństwo kobiety i mężczyzny z tzw. związkami partnerskimi i układami homoseksualnymi, wystąpili polscy biskupi. W komunikacie wydanym na zakończenie 355. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski z uznaniem wsparli też obywatelską inicjatywę w sprawie całkowitej ochrony życia ludzkiego, popartą podpisami blisko 600 tys. obywateli. W czasie dwudniowych obrad w Licheniu pasterze Kościoła w Polsce poruszyli również m.in. temat nowej ewangelizacji, formacji biblijnej i katechizacji.  

Nie tak dawno premier Tusk zapowiedział, że po wyborach zostanie podjęta sprawa legalizacji związków partnerskich w Polsce. Taka deklaracja szefa rządu nie może pozostawić bezczynnymi tych wszystkich, dla których prawo naturalne, potwierdzone prawem Bożym, ma jakieś znaczenie. Zgromadzeni na obradach w Licheniu księża biskupi przypomnieli, że małżeństwo jest naturalnym związkiem mężczyzny i kobiety wynikającym z pierwotnego zamysłu Stwórcy. Tylko takie małżeństwo jest fundamentem rodziny, która stanowi naturalne środowisko wychowywania. Dla chrześcijan małżeństwo jest równocześnie sakramentem.



 Księża biskupi zaapelowali do polityków o tworzenie prawa wspierającego rodzinę oraz o nieuleganie presji środowisk, które dążą do zrównania małżeństwa ze związkami osób tej samej płci. Pasterze Kościoła w Polsce podkreślili, że dopuszczenie do takich rozwiązań byłoby niebezpieczne dla instytucji małżeństwa.
W czasie obrad księża biskupi poruszyli też temat obywatelskiego projektu ustawy eliminującej wszystkie wyjątki dopuszczające aborcję, który będzie czytany na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Jak zaznaczył ks. abp Józef Michalik, obywatelska inicjatywa ustawodawcza chroniąca życie to projekt wielkiej wartości. 



- Fakt, że stoi za nim 600 tys. podpisów, świadczy o tym, że jest to fenomen budzącej się Polski, świadomości i podmiotowości społeczeństwa. Całym sercem popieramy wszystkie inicjatywy chroniące życie. Są godne poparcia chociażby przez fakt, że formują mentalność społeczeństwa, promują wychowanie w kierunku życia i budzą sumienia - powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wyrażając jednocześnie nadzieję, że parlamentarzyści przyjmą postawę zgodną z sumieniem w zakresie obrony życia, gdyż istniejące obecnie prawo wymaga poprawy.


 Na konferencji prasowej podsumowującej obrady w Licheniu ks. abp Michalik podkreślił, że Kościół nigdy nie popierał kompromisu w sprawie ludzkiego życia, gdyż jego nauczanie w tym zakresie jest bezkompromisowe. - Nie rozumiem, dlaczego ma być zabijany człowiek wyłącznie z tego powodu, że został poczęty na skutek gwałtu bądź dlatego, że badania prenatalne wykazały u niego niepełnosprawność - mówił ks. abp Michalik.Biskupi zaapelowali także do parlamentarzystów, by polityka prorodzinna stała się jednym z głównych tematów dyskusji w kampanii wyborczej, by przyświecała polskiej prezydencji w Unii Europejskiej jako kontynuowanie tematu podjętego przez rząd Węgier. Księża biskupi zwrócili się też do samych rodzin, by za najważniejsze dla siebie zadanie uważały narodziny dzieci i ich wychowywanie.  
  
O tym, jak powinna wyglądać katecheza i jakie zadania stoją przed Kościołem w tej kwestii, mówił w Licheniu ks. bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania przy Episkopacie. Hierarcha zaznaczył, że katecheza szkolna winna być rozumiana nie tylko jako nauka religii skierowana wyłącznie do dzieci, ale także jako element znacznie szerzej rozumianej nowej ewangelizacji, za pośrednictwem której winno się dotrzeć również do rodzin katechizowanych. Ksiądz biskup poinformował, że Kościół już dostosował program nauczania religii do nowej podstawy programowej w szkole. Obecnie trwają prace nad uwzględnieniem w planach i w programie nauczania religii faktu, że w przyszłym roku naukę w szkołach rozpoczną już 6-latki. 



W konsekwencji do Pierwszej Komunii Świętej przystępować będą uczniowie trzecich, a nie - jak dotąd - drugich klas. Episkopat Polski powołał Zespół ds. Nowej Ewangelizacji, który będzie działał w ramach Komisji ds. Duszpasterstwa KEP. Jak wyjaśnił ks. abp Stanisław Gądecki, zespół ten będzie proponował nowe metody ewangelizacji i szukał sposobów dotarcia do osób obojętnych religijnie bądź niewierzących.
Biskupi zgromadzeni 24-25 czerwca br. w Licheniu otrzymali program duszpasterski skoncentrowany wokół hasła: "Kościół naszym domem". Będzie on realizowany w parafiach przez rok od pierwszej niedzieli Adwentu.

Małgorzata Pabis, KAI





Tylko małżeństwo jest fundamentem rodziny, która stanowi naturalne środowisko wychowywania. Dla chrześcijan małżeństwo jest równocześnie sakramentem. Biskupi apelują do wszystkich zobowiązanych do wspomagania rodziny, m.in. do polityków stanowiących prawo, by nie ulegali presji niektórych środowisk, próbujących zrównać małżeństwo mężczyzny i kobiety z tzw. związkami partnerskimi oraz związkami osób tej samej płci. Dopuszczenie takich rozwiązań prawnych byłoby zgodą na niebezpieczne osłabianie instytucji małżeństwa.



 Jednocześnie Konferencja Episkopatu Polski apeluje do polityków, rządu i samorządów o wprowadzanie rzetelnej, skutecznej i długofalowej polityki prorodzinnej, od 1989 roku pozostającej ciągle w sferze projektów. Niech polityka prorodzinna stanie się jednym z głównych tematów dyskusji w kampanii wyborczej, niech przyświeca polskiej prezydencji w Unii Europejskiej jako kontynuowanie tematu podjętego przez rząd Węgier.

Z komunikatu wydanego po zakończeniu obrad Episkopatu Polski w Licheniu


27.6.11

Niemcy łowią pracowników

Niemiecki rząd przyjął program działań ułatwiający uzyskiwanie pozwoleń na pracę dla zagranicznych fachowców. W maju ich niedobór odczuwały szczególnie branże: maszynowa, motoryzacyjna i elektryczna. Szacuje się, że niemiecki rynek pracy potrzebuje aż 150 tys. wykwalifikowanych pracowników.

Trudna sytuacja na rynku pracy zmusiła rząd Angeli Merkel do działań skutkujących pozyskaniem z zagranicy specjalistów w wielu dziedzinach, od pielęgniarki do profesora. W trakcie spotkania związków zawodowych z przedstawicielami przemysłu w Pałacu Merseburg kanclerz przyznała, że Niemcy muszą pozyskać fachowców nie tylko na rodzinnym rynku pracy, ale także z zagranicy. Dlatego Berlin postanowił znacznie zintensyfikować zabiegi o pozyskanie wysoko wykwalifikowanej kadry pracowników z zagranicy, i to nie tylko z Unii Europejskiej.



 Niemcy zamierzają m.in. ułatwić wykształconym ludziom wjazd do kraju i podjęcie pracy. Sytuacja jest poważna, bo aż dwie trzecie wszystkich niemieckich przedsiębiorców posiada ciągle wolne etaty na stanowiskach różnych specjalistów. Według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową, ponad 50 proc. niemieckich firm jest przekonanych, że w ciągu najbliższych pięciu lat nadal będzie im brakowało wysoko wykwalifikowanych fachowców i dlatego należy szukać pracowników poza granicami. 

W maju tego roku skończył się okres przejściowego zamknięcia niemieckiego rynku pracy dla pracowników z krajów przyjętych do UE w 2004 roku (w tym także Polski). Nowy wicekanclerz Niemiec i minister gospodarki i technologii Philipp Roesler przyznał, że jego zdaniem trzymanie przez lata zamkniętego rynku pracy było błędem, a jego otwarcie w tym roku było zbyt późne.
autorem art. jest Waldemar Maszewski, Hamburg





JAN PAWEŁ II O ODPOCZYNKU

Ów opis stworzenia, jaki znajdujemy już w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju, jest równocześnie jakby pierwszą "ewangelią pracy", ukazuje bowiem, na czym polega jej godność - uczy, że człowiek pracując, winien naśladować Boga, swojego Stwórcę, nosi bowiem w sobie - on jeden - ów szczególny pierwiastek podobieństwa do Niego. Powinien naśladować Boga zarówno pracując, jak i odpoczywając - skoro Bóg sam zechciał przedstawić mu swoje stwórcze działanie pod postacią pracy i odpoczynku. (...)

Stąd też i ludzka praca nie tylko domaga się odpoczynku "co siódmy dzień" (por. Pwt 5, 12 nn.; Wj 20, 8-12), ale co więcej: nie może polegać na samej tylko eksploatacji ludzkich sił w zewnętrznym działaniu - musi pozostawiać przestrzeń wewnętrzną, w której człowiek, stając się coraz bardziej tym, kim z woli Boga stawać się powinien, przygotowuje się do owego "odpoczynku", jaki Pan gotuje swoim sługom i przyjaciołom (por. Mt 25, 21).
Encyklika "Laborem exercens" nr 25

Tu, na tym miejscu, w Nowym Targu, pragnę mówić o ziemi polskiej, bo jawi się ona tutaj szczególnie piękna i bogata w krajobrazy. Człowiekowi potrzebne jest to piękno krajobrazu - i dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych stron Polski, a także i spoza Polski. Ciągną latem i zimą. Szukają odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą. Pragną odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym, w marszu, w podejściu, we wspinaczce, w zjeździe narciarskim. (...)

Teraz jeszcze pragnę zwrócić się do młodzieży, która szczególnie umiłowała te strony i tutaj szuka nie tylko fizycznego wytchnienia, ale także duchowego odpoczynku. "Od-począć" - napisał kiedyś Norwid - to znaczy "począć na nowo". Otóż duchowy odpoczynek człowieka - jak słusznie wyczuwają to tak liczne środowiska młodych - musi prowadzić do odnalezienia i wypracowania w sobie owego "nowego stworzenia", o którym mówi św. Paweł. Droga do tego wiedzie poprzez Słowo Boże odczytywane i celebrowane z wiarą i miłością, poprzez uczestnictwo w sakramentach, a nade wszystko w Eucharystii.

Droga do tego wiedzie poprzez zrozumienie i realizację wspólnoty, czyli komunii z ludźmi, która rodzi się z Komunii z Chrystusem, z Eucharystii. Droga do tego wiedzie także poprzez zrozumienie i realizację ewangelicznej służby, czyli "diakonii". Obyście, moi drodzy, nie ustawali w tym szlachetnym wysiłku, który pozwala wam stawać się świadkami Chrystusa. Świadek w języku biblijnym znaczy martyr.
Homilia w Nowym Targu, 8 czerwca 1979 r.


26.6.11

MASKI REPLIKI BRONI - KUPISZ TANIEJ




                POROZMAWIAJ ZE MNĄ





                  KUP MNIE NA LATO