30.6.11

Walczyk nad Wisłą, czyli festiwal podwyżek i obiecanek


Najgroźniejszym skutkiem rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz i koalicji PO - SLD w Warszawie może stać się prywatyzacja Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Ratusz umieścił w planie budżetu dochody z prywatyzacji na poziomie 750 mln złotych. Jest to o tyle dziwne, że wstępna analiza wartości przedsiębiorstwa oscylowała w granicach 1,5 mld złotych.

W zasadzie niemożliwa jest próba podsumowania prawie pięcioletnich rządów w Warszawie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz na jednej stronie gazety. Jest to zadanie tak karkołomne, że porównać je można jedynie z próbą streszczenia historii II wojny światowej lub 45 lat PRL w tekście o podobnej długości. A jednak warto czynić próby, temat wszak jest niewątpliwie wart uwagi, tym bardziej że dotykał i wciąż dotyka (i to niestety dosłownie) ponad 2 milionów mieszkańców metropolii.

Programy wyborcze pani prezydent - z 2006 r. oraz ten z roku 2010 - były w 90 proc. takie same. Nie, nie przejęzyczyłem się - zresztą jest to w sposób naturalny wynikiem niezrealizowanych obietnic wyborczych z pierwszej kadencji Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. To przecież zapewne nasza wina, że nie zrozumieliśmy geniuszu, jaki przyświecał autorom tego programu, którzy stworzyli go w sposób tak uniwersalny, aby pasował na każdą okoliczność, zarówno na lata 2006-2010, 2010-2014, jak i, nie daj Boże, na kolejne.

Właściwością tak pisanych programów jest nie tylko ich ogólnikowość, ale również koncertowa pobożność życzeń, niewiele mająca wspólnego z rzeczywistością. Papier jest cierpliwy, a wyborcy nie zawsze zdają sobie sprawę, że padają ofiarą PR-owskich zabiegów. Nieuczciwe to do bólu, ale jakże skuteczne... Zresztą część wyborców i tak nie zgłębia programów, a takich jest, podejrzewam, większość, kierując się wyłącznie sympatiami politycznymi. Cóż, przykrą konstatacją jest to, że warszawiacy po raz kolejny dali się nabrać.

Jest jednak pewna grupa osób, oczywiście poza samymi członkami PO i tzw. żelaznym elektoratem tejże partii, która kadencję 2006-2010 Hanny Gronkiewicz-Waltz ocenia bardzo entuzjastycznie. Jest to środowisko skupione wokół "jedynie słusznej" gazety, której nazwy nie śmiem nawet wymienić. Jeden z jej redaktorów tak oto podsumował prezydenturę Waltz w Warszawie: "To był niezwykle owocny okres"- i tu, ku Państwa zdumieniu, się zgodzę - zapytam tylko dla kogo? Bo nie dla mieszkańców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz