24.6.11

WE WŁODZIMIERZU LEŻĄ POLACY



Niektóre ofiary, prawdopodobnie są to osoby z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, mogły być rozstrzelane nad mogiłą, na co wskazuje chaotyczne ułożenie ciał. W okolicy może znajdować się znacznie więcej zbiorowych grobów. Ich lokalizację przy zastosowaniu sondaży wiertniczych ustalą polscy archeolodzy podczas prac, których początek zaplanowano na sierpień.



Po zakończeniu prac w Bykowni polscy i ukraińscy archeolodzy będą wspólnie prowadzili prace archeologiczno-ekshumacyjne we Włodzimierzu Wołyńskim (Ukraina), gdzie - wszystko na to wskazuje - spoczywają polskie ofiary z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Mimo iż decyzja o rozpoczęciu specjalistycznych badań zapadła, wciąż brakuje źródeł finansowania wykopalisk.
Na Ukrainie jest wiele mogił, także tych wciąż nieujawnionych, gdzie spoczywają Polacy zamordowani przez sowiecki reżim. Miejscem, które od sierpnia będzie przedmiotem eksploracji polskich archeologów, jest Włodzimierz Wołyński, który do 17 września 1939 r., a więc do napaści Rosji sowieckiej, znajdował się w granicach Polski. W maju ukraińscy archeolodzy z organizacji "Wołyńska Starożytność" podczas prac badawczych mających na celu odnalezienie tzw. grodziska Kazimierza Wielkiego odkryli tam sześć masowych grobów ofiar wymordowanych przez NKWD, wśród których - jak się przypuszcza - jest co najmniej tysiąc obywateli polskich, a niewykluczone, że są ich tam tysiące. Potwierdzają to także polscy archeolodzy, którzy przeprowadzili rekonesans we Włodzimierzu Wołyńskim.



Gotowość podjęcia prac archeologiczno-ekshumacyjnych w tym miejscu wyraził prof. Andrzej Kola z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który wizytował odkryte masowe groby we Włodzimierzu Wołyńskim. - Na podstawie bardzo pobieżnych oględzin można stwierdzić, że są tam głównie, a może wyłącznie szczątki polskie - uważa archeolog. Badacze znają lokalizację jamy grobowej, a szczątki odkryte przez archeologów ukraińskich są już częściowo odsłonięte. Wszystko wskazuje na to, że część ofiar mogła być rozstrzelana nad mogiłą, o czym świadczy chaotyczne ułożenie ciał. Z kolei w innym miejscu, gdzie szczątki są ułożone w pewnym porządku, można przypuszczać, że osoby te zostały zamordowane gdzie indziej, a następnie tu przywieziono ich ciała. Istnieją też przesłanki, że w okolicy może znajdować się znacznie więcej zbiorowych grobów. Ich lokalizację i zasięg m.in. przy zastosowaniu sondaży wiertniczych ustalą polscy archeolodzy podczas prac, których początek zaplanowano na sierpień bieżącego roku.
Zdecydowana na podjęcie prac archeologicznych we Włodzimierzu Wołyńskim jest Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która oprócz tego, że od kilkunastu lat inwentaryzuje wszelkie dane o miejscach pamięci, to jeszcze finansuje m.in. prace w Bykowni. Gdyby nie to, ukraińscy archeolodzy z braku środków nie byliby w stanie sami kontynuować robót, a to uniemożliwiłoby rozpoczęcie prac także polskim badaczom. W świetle ukraińskiego prawa badania mogą być prowadzone tylko z udziałem i pod nadzorem ukraińskich archeologów. Nie będą to pierwsze wykopaliska polskich archeologów we Włodzimierzu Wołyńskim.



W 1997 r. w obrębie grodziska rozpoczęto badania, podczas których na stosunkowo niewielkim obszarze natrafiono na szczątki 98 Polaków, w większości zamordowanych strzałem w tył głowy. Potwierdzeniem tego są znalezione m.in. guziki polskie i pagony policyjne. Niestety, prac nie doprowadzono do końca. Wystarczyło to jednak, aby stwierdzić, że pochowani są tam ewidentnie Polacy, niewykluczone, że z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, więzieni na rozkaz władz stalinowskich. Lista ujawniona w latach 90. zawiera nazwiska 3435 osób przetrzymywanych przez Sowietów w więzieniach na terenie dzisiejszych zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy i zamordowanych na mocy rozkazu Stalina wiosną 1940 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz